Gry - ach te gry
Call of Duty Black ops
Kolejna gra to strzelanka z Seri Call of duty nowa odsłona nosi nazwę Call of Duty Black ops.
Opiszę wam tę grę w poniższej recenzji, mam nadzieje, że wam się spodoba.
Fabuła - Treyarch mnie zaskoczył. Po pierwszych misjach myślałem, że ktoś tam zapomniał o jakiejś
sensownej fabule i zaserwował nam kolejną papkę o złych Ruskich. Cóż, Ruscy i tak są źli,
ale całe szczęście, że im dłużej grałem, tym bardziej sprawy się komplikowały. Koniec końców
nie napiszę, żeby fabuła była wyjštkowo oryginalna, bo czerpie z ogranych elementów samej serii,
jak i szeroko pojętej kultury, ale jest sprawnie opowiedziana, zaskakuje i zachęca do skończenia gry.
No i fajnie, że Victor Reznov, nasz towarzysz w World at War, pojawił się w tej odsłonie,
zgodnie z zapowiedziami twórców. Fajny smaczek dla fanów piątki.
Byle efektowniej - Napiszę wprost: wg mnie Treyarch spieprzył pierwszą połowę gry.
Podążył ścieżką wytyczoną przez Infinity Ward w Modern Warfare 2, czyli mocniej,
szybciej i bardziej wybuchowo. I tym samym zatracił sens oraz wiarygodność rozgrywki.
Podczas pierwszych misji czułem, jakby ktoś się nade mną znęcał: myślisz, że taki jesteś chojrak?
No to zapierniczaj na motocyklach! Za mało? Bach, samolot się przed tobą rozwala! Więcej!
Niech helikoptery strzelają! Niech masy wrogów atakują! 1 czołg? 5 czołgów! Wysadzenie działka?
Wysadźmy rakietę! To ma być pieprzona wojna!
Oprawa graficzna - Przyznaję, Black Ops świetnie maskuje to, że silnik z jakiego korzysta jest już
kompletnie przestarzały. Ale nie wszystko da się zamaskować. Czasami wystarczy obrócić się w tył,
aby zauważyć, że tekstury imitują bardziej złożone otoczenie. Wybuchy z daleka zachwycają,
z bliska rażą brzydotą. Postacie są wykonane ładnie, ale otoczenie już mniej. Możliwości destrukcji
są relatywnie niewielkie. Silnik serii się starzeje. Wręcz podziwiam twórców, że tak skutecznie
udaje im się wszystkie te braki ukryć, że gnając przed siebie nie zauważamy wszystkich sztuczek,
ale wystarczy się zatrzymać, aby dojść do wniosku, że to nie jest jednak jakoś wybitnie piękna gra.
Za krótka - Jeśli ktoś chce kupić Black Ops głównie z powodu kampanii, to musi pamiętać,
że długo sobie nie pogra. Mi jej przejście na zwykłym poziomie trudności zajęło pięć i pół godziny
(z małymi przerwami), więc najnowszy Call of Duty wpisuje się w "tradycję" serii. Co prawda nie napiszę,
żeby np. fabuła specjalnie z tego powodu ucierpiała - wszystko, co trzeba powiedzieć, zostaje powiedziane,
opowieść sprawia wrażenie kompletnej. Tylko że, no właśnie, to krótka opowieść.
Podsumowanie Kampania Black Ops mnie nie zachwyciła, ale po jej skończeniu nie żałuję spędzonego
przy grze czasu. Całość oceniam więc na plus, chociaż byłoby wg mnie zdecydowanie fajniej,
gdyby Treyarch opamiętał się w pierwszej połowie gry i nie serwował co 5-10 minut (dosłownie)
jakiejś mega wypasionej akcji, bo to nuży, męczy i zabija choćby szczątkową wiarygodność.
Zamiast zrobić ze spadającego helikoptera smaczek, twórcy uczynili z tego rutynę. Dobrze chociaż,
że w drugiej połowie pałeczkę przejmuje od rozgrywki fabuła i opowieść zaczyna wciągać.
W trybie kampanii dostaliśmy więc dobrą grę.
Ocena:
Zalety:
-Interesująca fabuła, klimat, świetna grafika,
Wady:
-Krótka kampania
Adam
Jeśli chciałbyś spróbować swoich sił jako dziennikarz , to przyjdź do nas.
Spotykamy się raz w tygodniu (w środy) o godz. 14.15
